Księgarnia religijna nr 1 w Polsce!

Twój koszyk jest pusty.

Witaj! / Rejestracja
  • Zaloguj
  • Matka Teresa.PÓJDŹ, BĄDŹ MOIM ŚWIATŁEM. Prywatne pisma Świętej z Kalkuty.

    Opracowanie i komentarz Brian Kolodiejchuk MC

    Oceń jako pierwszy

    • Wydawca: Znak
    • Rok wydania: 2008
    • ISBN: 978-83-240-0962-6
    • Format: 144 x 205 mm
    • Rodzaj okładki: Twarda
    Nasza cena:
    37,00 zł
    • Kupując zyskasz 3.7 talentów [?]
    • Dostawa już od 8zł! Więcej
    • Czas wysyłki: 7 dni
    Opis

    Matka Teresa z Kalkuty, niestrudzenie niosąca pomoc najuboższym i zapomnianym, uśmiechnięta, z przekonaniem mówiąca o Bogu – taki obraz „Świętej z Kalkuty” wyłania się z tysiąca zdjęć, filmów i książek.

    „Pójdź, bądź moim światłem” – nieznany dotąd zbiór listów Matki Teresy opracowany przez jej wieloletniego przyjaciela – odsłania nieznaną prawdę o jej duchowym życiu, o „straszliwej ciemności”, w której była pogrążona przez 50 lat.

    „Jeśli kiedykolwiek będę Świętą – na pewno będę świętą od »ciemności«. Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalać światło tych, którzy są w ciemności na ziemi” – pisała Matka Teresa. „Ciemność jest taka, że naprawdę nic nie widzę – ani umysłem, ani rozumem. – Miejsce Boga w mojej duszy jest puste. – Nie ma we mnie Boga”.

    „Dzięki swoim zapiskom Matka Teresa może stać się patronką tysięcy chrześcijan, (…) którzy mimo szczerych chęci męczą się na modlitwie, nie przeżywają uniesień, (…) mają wątpliwości, a przecież ktoś, kto ma wątpliwości, nie może być święty”.

    Recenzja

    recenzja książki Matka Teresa „Pójdź, bądź moim światłem. Prywatne pisma Świętej z Kalkuty”,
    opracowanie i komentarz Brian Kolodiejchuk MC, SIW Znak 2008

    Święta od ciemności

    Mówiła Jezusowi, że chce kochać Go tak, jak jeszcze nigdy nie był kochany. I kochała. Całą sobą. Prywatne pisma Matki Teresy to studium tej niezwykłej Miłości. Od ekstazy po ból. Od głębi po pustkę. Mam w sobie taką straszną ciemność, jakby wszystko umarło – pisze w marcu 1953 roku do arcybiskupa Ferdynanda Periera. On niszczy we mnie wszystko – wyznaje swojemu spowiednikowi. Nie mogliśmy wiedzieć, że ta uśmiechnięta „Święta z Kalkuty” przez blisko pięćdziesiąt lat czuła się opuszczona przez Boga.
    Listy do sióstr, spowiedników, do kościelnych hierarchów. Prywatną korespondencję i dzienniki Matki Teresy czyta się jak najpiękniejsze wyznanie wiary. Ujmujące prostotą, a w tej prostocie – świętością, która w cierpieniu widzi wielką łaskę. I do końca pozostaje wierna obietnicy. W 1942 roku – jeszcze jako loretanka – Teresa z Kalkuty składa Jezusowi ślub. Że nigdy niczego Mu nie odmówi. Kiedy Jezus prosi Ją, by założyła nowe zgromadzenia zakonne, robi wszystko, by wypełnić Jego wolę. Odmówisz mi? - pyta Jezus. A ona walczy. Najpierw o Misjonarki Miłości, potem – kiedy zgromadzenia już powstaje – z ciemnością, która zalała Jej serce. Jeśli kiedykolwiek będę Świętą, na pewno będę Świętą od „ciemności” - te słowa brzmią dziś jak testament. A lektura prywatnych pism Matki Teresy pozwala zrozumieć tej ciemności niezwykłą tajemnicę. Bo nie jest tak, jak próbują dziś interpretować te pisma niektórzy, że Matka Teresa przestała wierzyć w Boga. Nie czuła Go, ale wierzyła. Że jest. I że kocha. Bóg jest w nas zakochany i wciąż daje się światu - przez Księdza - przeze mnie. Tak pisała cztery lata przed śmiercią. Czułam się onieśmielona, czytając kolejne listy. Kolejne świadectwa Miłości, którą trudno pojąć. Nie kłopocz się tym, że masz wrócić szybko. Mogę na Ciebie czekać całą wieczność – pisze Matka Teresa do Jezusa, cierpiąc i płacząc w samotności. Taką właśnie Miłością kocha nas Bóg. Taką Miłością kochała Go i nas wszystkich „Święta z Kalkuty”.

    Do slumsów przynosiła światło. I zawsze powtarzała, że największą biedą tego świata jest być niechcianym i niekochanym. Dla Boga i dla dusz, bo tak nazywała ludzi czekających na misję Miłości, żyła i umarła w poczuciu bycia niechcianą i niekochaną. Miała pięć i pół roku, kiedy po raz pierwszy przyjęła Komunię Świętą. Jak pisze w jednym z listów, już wtedy była w Niej miłość do dusz. Po pierwszych ślubach zwierzała się przyjaciółce, że jest małą oblubienicą Boga. I już wtedy mówiła, że cieszy się pełnym szczęściem, kiedy może znosić jakieś cierpienie dla ukochanego Oblubieńca.

    Pewien ksiądz powiedział mi dawno temu, że na mszę świętą powinniśmy spieszyć jak na randkę. A na Eucharystię czekać jak na pocałunek. Wtedy pomyślałam, że to porównanie graniczące z perwersją. Po lekturze prywatnych pism „Świętej z Kalkuty” rozumiem go lepiej. Jak to, że ciemność może rodzić najczystszą światłość. Matka Teresa była nią dla ubogich, dla Kościoła, dla całego świata.
    Zbiór jej prywatnych pism to coś więcej niż świadectwo świętości. To świadectwo siły, które może być pociechą dla słabych, bo opuszczonych. Przez Boga, przez drugiego człowieka. To także opis zakonnego życia. I jego także proceduralnych zawiłości. Wreszcie, to wzruszająca historia Miłości, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i … nigdy nie ustaje.


    Brygida Grysiak
    dziennikarka TVN24

    Informacje dodatkowe
    Rodzaj okładki Twarda
    Podtytuł Prywatne pisma Świętej z Kalkuty.
    Autor Opracowanie i komentarz Brian Kolodiejchuk MC
    ISBN 978-83-240-0962-6
    Liczba stron 0
    Format okładki 144 x 205 mm
    Rok wydania 2008
    Tagi produktów
    Inni klienci oznaczyli ten produkt następującymi tagami:

    Użyj spacji aby rozdzielić tagi, apostrofów (') aby wpisać frazy.