Globalizacja to proces, którego w żaden sposób nie da się zatrzymać, a tym bardziej odwrócić. Nie znaczy to jednak, że mamy zrezygnować z prób wpływania na losy świata, w którym żyjemy. Wiele zależy od naszej zgody lub sprzeciwu wobec jednostronnej formy, jaką globalizacja przyjęła.
Globalizacja jest jak dotąd procesem czysto negatywnym. Globalizują się na potęgę i w zawrotnym tempie finanse i kapitały inwestycyjne, obrót towarowy, obieg informacji, szmugiel narkotyków, mafie, terroryzm. Władzę nad człowiekiem zdobywają korporacje, które monopolizują rynek usług i towarów. Nie zaczęła się natomiast na dobre globalizacja pozytywna, czyli globalizacja kontroli społecznej, prawodawstwa, sądownictwa, a przede wszystkim zasad etycznych, jakie wszystkiemu temu winny nadać cel i kierunek.
Czy ekolodzy walczący z globalnym ociepleniem, blokady szczytów G8, rozwój społeczności zwolenników open source’u mogą zapoczątkować globalizację pozytywną?
Profesor Bauman przekonuje, jak wiele może zmienić refleksja nad etycznymi wyzwaniami współczesnego świata.
Szanse etyki w zglobalizowanym świecie to zbiór wykładów przygotowanych przez Zygmunta Baumana dla Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.
recenzja książki Zygmunta Baumana,
„Szanse etyki w zglobalizowanym świecie”,
Znak 2007
Rzeczywistość i (anty)etyka Baumana
Zygmunt Bauman w każdej niemal swojej książce prezentuje dwa oblicza. Jest bystrym, wnikliwym obserwatorem otaczającej nas „płynnej nowoczesności”, a jednocześnie twórcą etyki, która ma sprawić, że rzeczywistość ta stanie się nieco lepsza. I o ile z obserwacjami trudno się nie zgodzić, o tyle propozycje „ulepszenia świat” trącą horrorem.
Nie inaczej jest w „Szansach etyki w zglobalizowanym świecie”. W książce tej zawarte są wykłady, które światowej sławy socjolog wygłosił w Instytucie Nauk o Człowieku w Wiedniu. Każdy z tych tekstów (a jest ich w książce siedem) można czytać osobno, nie łączą się one bowiem w całość, ale dopiero lektura ich wszystkich po kolei daje jako takie poznanie baumanowskiego myślenia.
Nie ma co ukrywać, że powolne (bo dopiero wtedy uchwycić można smak tej socjologicznej prozy) zagłębianie się w zebrane w tym tomie teksty pomaga zrozumieć świat. Bauman w niezwykle lapidarnej formie wskazuje np. jak współczesny turbo-kapitalizm wielkich korporacji sprzyja tworzeniu się kultury premiującej singli. „Szefowie wolą wolne, nieobarczone zobowiązaniami, swobodne jednostki gotowe na zerwanie wszelkich więzi w dowolnym momencie, jednostki, które nie będą się dwa razy zastanawiać, gdy zajdzie potrzeba poświęcenia „żądania etycznego” na rzecz „wymogów zawodowych” – wskazuje socjolog. Trudno mu odmówić racji także wówczas, gdy pokazuje w jaki sposób postawa konsumenta niszczy postawę obywatela, i gdy wskazuje, że ignorancja konsumentów, mająca tendencję do utrwalania się jest sznurem, którym da się najzwyczajniej w świecie zadusić nawet najlepiej urządzoną demokrację.
Ale problem zaczyna się wówczas, gdy z rozważań Baumana próbuje się wyczytać program pozytywny. Wówczas – mam wrażenie nie tylko mnie – włosy stają dęba na głowie. Oto bowiem socjolog za najlepsze lekarstwo na zanik więzi społecznych uznaje państwo socjalne, które uniezależni wypłatę uposażeń od pracy (czyli stosuje zasadę: „Czy się stoi czy się leży, to 100 zł się należy”). Nie mniej zabawne, ale i przerażające, są tyrady przeciwko Stanom Zjednoczonym, które – gdy uważnie wczytać się w baumanowskie rozważania – stają się odpowiedzialne nie tylko za całe zło na świecie, ale również za to, że 11 września zaatakowali je terroryści. Stany są niedobre również dlatego, że odpowiedziały atakiem na terrorystów, a przecież – co Bauman powtarza do znudzenia – jedyną odpowiedzią na atak ma być dialog, rozmowa i kantowski „wieczny pokój”.
Ciekawe, że socjolog wartość dialogu odkrył dopiero w latach dojrzałych. Wcześniej był raczej, jako oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, uczestniczący w akcjach bojowych czy później jako socjolog prowadzący nagonki na niezbyt prawomyślnych kolegów z Uniwersytetu Warszawskiego, zwolennikiem twardych rozwiązań, za które zresztą nigdy nie przeprosił. I o tym też, czytając tę skądinąd ciekawą książkę, jakoś nie mogłem zapomnieć.
Tomasz P. Terlikowski
publicysta „Rzeczpospolitej”
| Wydawca | Znak |
|---|---|
| Rodzaj okładki | Twarda |
| Autor | Zygmunt Bauman |
| ISBN | 978-83-240-0870-4 |
| Liczba stron | 288 |
| Format okładki | 124 x 195 |
| Rok wydania | 2007 |
